czwartek, 11 sierpnia 2016

Magia tematycznych ogrodów


Piękno i różnorodność Skandynawii zachwyca mnie na każdym kroku. Dlatego lubię eksplorować nie tylko Szwecję, w której mieszkam, ale także Danię. Szczególnie bliska jest mi Kopenhaga, ponieważ jestem tam częstym bywalcem i z każdym kolejnym pobytem odkrywam ją na nowo.

Zastanawiałam się czy wakacje spędzone w mieście – stolicy, pozwalają uciec od jego zgiełku? Z całym przekonaniem potwierdzam, że Kopenhaga pod tym względem jest jak najbardziej na TAK!

Razem z moim synem Albertem i mężem wybraliśmy się do Ogrodów Tivoli, położonych w samym sercu Kopenhagi. To magiczne miejsce zauroczyło nas już przed samym wejściem.

Przejście przez majestatyczną bramę przeniosło nas w krainę baśni. Moc atrakcji w postaci licznych karuzeli, kwiatów i tematycznych ogrodów zrobiło na nas ogromne wrażenie. Wszystko było na wyciągnięcie ręki! Na każdym rogu pojawiały się nietypowe fontanny lub drzewa.

Naszą przygodę w Tivoli rozpoczęliśmy od ogrodu Nimb, gdzie przed biało śnieżnym pałacem rozciągało się oczko wodne z charakterystycznymi fontannami bąbelkowymi, o kształcie szklanych słupków. W tym zakątku znaleźliśmy przyjazny cień oraz kolorowe pawie chodzące po trawie. Tutaj, Albert poczuł się jak zaczarowany!

Ogród z autami w stylu vintage szczególnie przypadł do gustu Oskarowi i Albertowi. Obydwoje jeździli jak szaleni, w stylowych autach, przemieszczających się na torach niczym drezyna. Ja z kolei zachwycałam się pięknymi i kolorowymi rododendronami i azaliami.

W krainie Pingonesi, Albert odkrywał każdy zakątek małych wysepek z domkami, które zwiedzał. Radości nie było końca, gdy mógł się zanurzyć w tajemniczym świecie, wsiadając do mini łodzi podwodnej. Z wielkim śmiechem, Albert turlał się z pochylni oraz zjeżdżał w tunelach, a w przerwach, zafascynowany grał na gigantycznych cymbałach.

Błogi nastrój zjawiskowego ogrodu, udzielił się naszej Trójce. I tak po intensywnym zwiedzaniu, zasiedliśmy w ogrodzie z pergolami na pysznym lunchu – małże w białym winie, a dookoła nas roztaczały się jadalne rośliny i egzotycznie wyglądające liście.  

Na sam koniec, odwiedziliśmy ogród chiński, gdzie akurat odbywały się pokazy tańca baletowego w asyście klowna „przeszkadzacza”,  który rozbawił nas do łez.

Nasyceni pozytywnymi wrażeniami i pełni radości wróciliśmy do domu.
Pobyt w tym cudownym ogrodzie jest zarówno
dla tych dużych i tych małych, bez względu na wiek,
gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.


Ogród Nimb






Ogród z samochodami vintage




Kraina Pingonesi








Ogród z pergolami



Ogród chiński


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza