piątek, 22 stycznia 2016

Słońce we wnętrzu...


Na samą myśl o niezliczonej maści odmian, zapachów, kolorów i kielichów, o dziwnie brzmiących w mych uszach łacińskich nazwach Paeonia, Tulip, Lilium, Rosa, Narcissus i Hydrangea, rozpływam się.

Niezależnie od pory roku i nastroju, jaki mi towarzyszy, cięte kwiaty zawsze królują w moim domu. Uwielbiam, gdy w prostocie mojego gustawiańskiego wnętrza, pojawia się żywy, kwiecisty akcent. Ten kontrast kwiatów w wazonie przełamuje spokój i majestatyczność, drewnianych mebli Angelo Antique i dopełnia wnętrze zastrzykiem energii.

Czuję jak wnętrze samoistnie rozświetla się, staje się takie promienne,
niczym zaglądające słońce przez okno.

Na odrobinę tego kolorowego szaleństwa, pozwalam sobie również zimą, która niekiedy mi się dłuższy i to szczególnie wtedy, gdy nie ma śniegu a na zewnątrz jest ponuro. Wtedy wnoszę do domu trochę powiewu wiosny, kwiatami, które akurat są dostępne w kwiaciarni.

Tutaj w Szwecji kult kwiatów jest nieco odmienny od tego w Polsce. Na przykład z okazji Świąt Bożego Narodzenia w małych doniczkach albo drewnianych skrzynkach wkłada się białe hiacynty, które są symbolem nowego życia. Z kolei, teraz w styczniu, w domach króluje hortensja doniczkowa w kolorze różu, którą na wiosnę przesadza się do ogrodu.

Tak naprawdę, to kolor kwiatów nie ma zbytnio dla mnie znaczenia. Ważne jest, aby kształt kielicha i korony kwiatów, po prostu mnie zachwycił, tym przysłowiowym i wypowiedzianym „ach”. 

Lubię, gdy w każdym z moich pokoi znajdują się kwiaty cięte, w stylowych wazonach i to niekoniecznie szklanych, bo wybieram także mosiężne, a czasami jest to nawet ozdobny słój. Przyjemność kupowania ciętych kwiatów do domu jest zawsze u mnie akcentem i sygnałem rozpoczynającego się weekendu.  

A przy tym wszystkim, właśnie się spostrzegłam, że podświadomie zaczynam przywoływać wiosnę w moim domu :)






















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza